Mogę już właściwie wakacje uznać za zakończone. Szczerze? To nie potrafię wyobrazić sobie konca tego wszystkiego. Mysląc o tym, że za 2 dni juz mnie nie będzie tutaj, to aż skręca mnie z bólu. Wszystko w środku mnie boli. Kocham przebywac tutaj z przyjaciółmi, mimo wszystko, chciałabym tutaj zostać. Chciałabym żeby było jak dawniej. Ale ja mogę chcieć i tak nic sie nie zmieni.
Jestem za bardzo przywiązana do tego miejsca, mam za dużo dobrych wspomnień, przyjaciół, których nei chce zostawiać. Tych argumentów żeby stąd nie wyjeżdżać jest za duzo.
Ale poradze sobie prawda? Jestem silna, mocno w to wierze - może w końcu taka sie starnę?
Farbowałam się dzisiaj. Na blond. Szkoda tylko, że z tego mojego 'blondu' wyszedł niebieski, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że miałam fioletowe włosy no i nie złapało mi tak, jak powinno. To nic, jutro pojdę do fryzjera. Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie jak planuję.
Jutro od samiusienkiego rana sie pakuje, załatwiam to czego nie załatwiłam od początku wakacji. Miałam tez w sumie isc na skałki wieczorem, ale rozmyśliłam się i raczej zostanę w domu i bedę ogladać filmy. W sumie to nie wiem czy tak zrobie, ale jest duże prawdopodobieństwie, że własnie tak zrobię.
Postaram się dla Was skleić już w Anglii jakiś filmik z wakacji - nic nie obiecuję, ale może cos sie pojawi.
Tam będe miec dużo czasu na wszystko także oczekujcie czegos nowego.
Ja w sumie powinnam juz dawno wstac, bo jutro wczesnie wstaje, więc dobranoc wam pysie :*


:c :**
OdpowiedzUsuń